Kiedy trzeba siedzieć w domu...

Od ostatniego wpisu świat wywinął kilka koziołków. Pewne państwa napadły na inne, pewne grupy społeczne powstały przeciwko drugim, moja ukochana Wisła, która już powoli wracała do zdrowia, została ponownie (już kolejny raz!) zatruta ściekami z Warszawy, a jakby tego było mało, po planecie panoszy się tajemniczy wirus, o którym nikt wciąż nie potrafi powiedzieć na pewno, skąd się wziął.

W zasadzie ten wpis miał być o podróży do USA, ale ze względów jak powyżej, będzie o siedzeniu w domu i podróżowaniu palcem po mapie. A jak podróżować, to oczywiście można samemu (czytając książkę, oglądając reportaże), ale najlepiej w dobranym towarzystwie i wśród dobrej zabawy - na przykład przy grze planszowej.

Najlepsze gry planszowe projektowane są zwykle przez zapalonych graczy, ale jest jedna, którą wymyślił zapalony... podróżnik, którego z pewnością znacie: Wojciech Cejrowski, dzięki któremu możemy wypuścić się na wyprawę nie tyle palcem, co flamastrem po przepięknie opracowanej graficznie mapie świata, odwiedzając podczas każdej rozgrywki co najmniej kilkanaście państw. Gra "Boso przez świat" nawiązuje do cyklu reportaży o tym samym tytule nie tylko nazwą; podczas gry wciąż towarzyszą nam komentarze samego autora, jako że dokądkolwiek rzuci nas los, W.C. z pewnością już tam był. Brak tu kostek, zliczania punktów, losowości. Gra polega zasadniczo na obmyśleniu trasy podróży tak, by wydać jak najmniej lub najszybciej dotrzeć na miejsce.

Gdyby jednak podróże po rzeczywistym globie okazały się zbyt przyziemną rozrywką, polecam "Talisman: Magia i Miecz", którą mogę opisać jedynie jako skrzyżowanie Dungeons&Dragons z grą Monopoly. Połączenie raczej egzotyczne, ale gra świetna, choć nieco długa (ponad 2 godziny).

I tak przeczekamy robiąc swoje - aż drugie, trzecie fale przeminą i będzie można swobodnie podróżować...

Reklama