W podróży

Rzadko bo rzadko, ale czasami ruszam się gdzieś dalej. Biorę ze sobą moją "zieloną kamerę" i po rutynowym przesłuchaniu na lotnisku (kamera jest nietypowa i wygląda podejrzanie) mogę połazić z nią i poszukać przyrody i zieleni w egzotycznych miejscach, które zawsze porównuję z Polską. Nieodmiennie wychodzi mi, że "tam" jest lepiej, barwniej, słoneczniej i radośniej niż "tu". A potem zastanawiam się, gdzie chciałbym mieszkać. Mimo wszystko jednak w Polsce...

Kup pan owcę

Michał Kaźmierczak, wtorek, 15. mrz. 2011

Miejsce akcji: rynek ponad milionowego miasta, niegdysiejszej stolicy, otoczony sklepikami, straganami, butikami. I wśród tych sklepików, wśród budek z sokami, wśród drobnych kafejek, stary Berber przychodzi sprzedać jagnię...

Pomarańcze

Michał Kaźmierczak, piątek, 11. mrz. 2011

Skuszony licznymi opisami w internecie dałem się namówić na szklaneczkę soku ze świeżo wyciśniętych pomarańczy na słynnym placu Jamaa el Fna w Marakeszu. Sok wyciskają na oczach spragnionego klienta sprzedawcy w charakterystycznych kolorowych wozach rozstawionych po całym placu. A wrażenia?

Przewodnicy na manowce

Michał Kaźmierczak, środa, 09. mrz. 2011

Faux guides, czyli fałszywi przewodnicy, to prawdziwa zmora dla przybywających do Marakeszu W mieście, w którym każdy gubi się momentalnie, miejscowi doskonale wiedzą, widząc Europejczyka, że szukał, właśnie szuka, lub za chwilę będzie szukał drogi...

Afrykański dwusuw

Michał Kaźmierczak, poniedziałek, 07. mrz. 2011

Dwusuw, banalnie prosty silnik na olej i benzynę, z europejskich ulic zaczął znikać już w latach 80-tych. Ale w zatłoczonych miastach Afryki żyje nadal i ma się bardzo dobrze.

Marakesz

Michał Kaźmierczak, piątek, 04. mrz. 2011

Marakesz wywołuje rozmaite reakcje. Jedni natychmiast zakochują się w Marakeszu i wracają tu w każdej wolnej chwili. Dla innych Marakesz to trauma nie do przezwyciężenia już od pierwszej chwili wyjazdu z lotniska.

Jak się targować

Michał Kaźmierczak, czwartek, 03. mrz. 2011

Czy to Maroko, Egipt, Tunezja czy Algieria, handel, a nade wszystko targowanie jest dla miejscowych sposobem na życie. Można to kochać, albo nienawidzieć, ale jeśli chcesz cokolwiek kupić na souqu (czyli arabskim bazarze), musisz wziąć udział w przedstawieniu. Scenariusz jest prawie zawsze ten sam...

Cicha rewolucja

Michał Kaźmierczak, środa, 02. mrz. 2011

Czytam sobie marokańską prasę i mam coraz większy dysonans poznawczy, bo gazety opisują chyba jakiś inny kraj. Czytam, że nic tu się nie dzieje i w ogóle w Maroko żadna rewolucja nie nastąpi. A widzę...

Osiołek - najlepszy przyjaciel człowieka

Michał Kaźmierczak, wtorek, 01. mrz. 2011

Podobno prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To przysłowie jest prawdziwe zwłaszcza w Marakeszu, gdzie biedy nie brakuje i gdzie mało kogo stać na własne cztery kółka, a nawet dwa z małym silniczkiem wymagają pewnej zamożności. W takich warunkach najlepszym przyjacielem okazuje się być... osiołek.

Podpieracze

Michał Kaźmierczak, poniedziałek, 28. lt. 2011

Wśród Marokańczyków można znaleźć prawdziwych mistrzów świata w opieraniu się o mury. Czynią to z klasą, stylem i wieloletnim doświadczeniem. Ale już na pierwszy rzut oka widać, że za owym wystawaniem na ulicach kryje się znacznie więcej, niż nuda i brak zajęć...

Miasto tysiąca zapachów

Michał Kaźmierczak, sobota, 26. lt. 2011

To najłagodniejsze określenie Marakeszu, jakie przychodzi mi do głowy. Każda uliczka ma swój niepowtarzalny zapach, chociaż czasami... "pachnie inaczej". Na przykład garbowanymi skórami, albo przyprawami, albo barwnikami, a wszędzie unoszą się opary spalonej mieszanki oleju i benzyny z motorowerowych silniczków.

Strony

Subskrybuj RSS - W podróży