Podpieracze

Wśród Marokańczyków można znaleźć prawdziwych mistrzów świata w opieraniu się o mury.  Robią to z finezją i stylem nie znanym w Europie. Wyglądają wtedy, jakby byli właścicielami tego narożnika czy zaułka. O ten sam murek z pewnością opierał się ich ojciec, dziadek, a kto wie, może też prapradziadek. A teraz oni sami kontynuują rodzinną tradycję. Ale nie dlatego, że nie mają nic do roboty, czy się nudzą. To trochę tak jak z angielską herbatką. Po prostu o określonej godzinie wypada oprzeć się o mur. I już.

Podpieracze w pobliżu meczetu Kutubija

Nie ma to nic wspólnego z lenistwem. Leniwi w Maroko, szczególnie w mniejszych miastach i na wsiach, eliminowani są metodą naturalnej selekcji. Po prostu nie zarobią na życie, a nikt im pieniędzy nie da. Co innego w Europie, i dlatego wśród emigrantów sporą grupę stanowią ci, którzy w rodzinnym kraju nie mieli pomysłu na siebie, tworząc w ten sposób stereotyp Araba-leniwca. Kompletnie błędny wizerunek.

Owo wystawanie na ulicach ma raczej dużo wspólnego z kontaktami społecznymi. No bo pogoda zwykle jest słoneczna, w domu nie ma co siedzieć, a na kawiarnię nie każdego stać. Stąd taka forma ulicznych klubów. Tu, w medynie, nie trzeba umawiać się z nikim na godzinę. Wszyscy mają czas... Wystarczy stanąć przy jakimś murku, a prędzej czy później przejdzie tamtędy cały Marakesz, a ponieważ to miasto przypomina raczej dużą, baardzo dużą wieś, to wszyscy się znają i co chwila spotyka się kumpli. Wtedy wyciąga się czajniczek i szklanki i zaprasza na pogawędkę przy miętowej herbacie...

Być może zainteresuje Cię również:
  • Miasto tysiąca zapachów
    sobota, 26. lt. 2011

    To najłagodniejsze określenie Marakeszu, jakie przychodzi mi do głowy. Każda uliczka ma swój niepowtarzalny zapach, chociaż czasami... "pachnie inaczej". Na przykład garbowanymi skórami, albo przyprawami, albo barwnikami, a wszędzie unoszą się opary spalonej mieszanki oleju i benzyny z motorowerowych silniczków.

  • Afrykański dwusuw
    poniedziałek, 07. mrz. 2011

    Dwusuw, banalnie prosty silnik na olej i benzynę, z europejskich ulic zaczął znikać już w latach 80-tych. Ale w zatłoczonych miastach Afryki żyje nadal i ma się bardzo dobrze.

  • Przewodnicy na manowce
    środa, 09. mrz. 2011

    Faux guides, czyli fałszywi przewodnicy, to prawdziwa zmora dla przybywających do Marakeszu W mieście, w którym każdy gubi się momentalnie, miejscowi doskonale wiedzą, widząc Europejczyka, że szukał, właśnie szuka, lub za chwilę będzie szukał drogi...

  • Cicha rewolucja
    środa, 02. mrz. 2011

    Czytam sobie marokańską prasę i mam coraz większy dysonans poznawczy, bo gazety opisują chyba jakiś inny kraj. Czytam, że nic tu się nie dzieje i w ogóle w Maroko żadna rewolucja nie nastąpi. A widzę...

  • Kup pan owcę
    wtorek, 15. mrz. 2011

    Miejsce akcji: rynek ponad milionowego miasta, niegdysiejszej stolicy, otoczony sklepikami, straganami, butikami. I wśród tych sklepików, wśród budek z sokami, wśród drobnych kafejek, stary Berber przychodzi sprzedać jagnię...